Skok do Menu .

RECENZJE

"Bezdrożem ścierniska" - Anna Kajtochowa

POEZJA DZISIAJ, 2003, NR 33/34
WIADOMOŚCI BRZOZOWSKIE, maj, 2003
OLESKA GAZETA POWIATOWA, nr 6, 2003
AKANT, sierpień 2003, NR 8(73), Rok VI
GOŚĆ NIEDZIELNY, wrzesień 2003, NR 38, Rok LXXX
ŚLĄSK, październik 2003, NR 10/96

POEZJA DZISIAJ, Warszawa 2003, NR 33/34

O wierszach Anny Kajtochowej

Anna Kajtochowa: "Bezdrożem ścierniska"

Wybór: Eryk Ostrowski

WiR Partner, Kraków 2003, str. 126

Historycy sztuki dobrze wiedzą, co to jest archiwistyka, która łączy dużą wiedzę teoretyczną z praktycznymi umiejętnościami. Gromadzenie dokumentów i akt poeta zamienić może na zbieranie lirycznych obserwacji, refleksji, przemyśleń i skojarzeń. Czyni to od dwudziestu lat krakowska poetka, Anna Kajtochowa. W ciągu tych dwóch dekad opublikowała trzynaście zbiorów wierszy. Ostatnio ukazał się retrospektywno-aktualny tom "Bezdrożem ścierniska".

Mój nieżyjący już przyjaciel ze studenckiej ławy, poeta Jerzy Roman Jaglarz, bardzo trafnie scharakteryzował twórczość Anny Kajtochowej pisząc, że jest twórcą powściągliwym, opanowanym, w kreowaniu obrazu poetyckiego niemal ascetycznym. Ale za tym właśnie sposobem opisywania świata czuje się ogrom doznań i głębię przeżyć trzymaną w ryzach, by nie dopuścić do łatwego sentymentalizmu. Wiersze zwrócone są w głąb, ku przeżyciom, doświadczeniom i przemyśleniom.

Powyższa opinia doskonale współgra i harmonizuje się z moją tezą, iż Anna Kajtochowa jest archiwistką uczuć, liryczną dokumentalistką. Archiwizować świat za pomocą wiersza to zadanie, które mogą wykonać osoby z dużym talentem, wolne od pustego wielosłowia, które cechuje niektórych naszych poetów na siłę ustawionych na gipsowych piedestałach, szukających "dojścia", by spocząć po śmierci przynajmniej na krakowskiej Skałce, w krypcie dla zasłużonych. I pewnie się tam wepchną przekonani o swej maleńkiej wielkości.

Każdy wiersz Anny Kajtochowej to powód do wzmożonego, niespokojnego myślenia, to pretekst do wewnętrznej, prywatnej rozmowy z samym sobą. Tylko wybitna poezja uzyskuje taki efekt. Ale składa się na ten rezultat uczciwe dwadzieścia lat wierszopisania. Przedtem była żmudna praca dziennikarska, trening przed podjęciem poetyckiego pióra. Były również znaczące dokonania prozatorskie. Liryczna mądrość nie pojawiła się zatem u Kajtochowej przypadkiem, nie była niczyim prezentem, lecz osobistym zdobywaniem parnasowych wzgórz. Wierzymy poetce, gdy w jednym z wierszy mówi: "z całych sił chłonę życie". Ufamy jej również, gdy jak Safona przekonuje, że "kropla milczenia" ma niezwykłą moc w ludzkiej egzystencji: na zachwyt - który poraża - lęk paraliżujący - na klęski, których nie ma końca - na słabość, której nie rozumiesz i lukę pamięci olbrzymiejącą - na plotkę wszechogarniającą...

Jak przywołana przed chwilą antyczna poetka, jest Kajtochowa piewczynią miłości.

Według mnie miłość
jest łzą sosny
zastygłą w okruch bursztynu
tyle w niej słońca
i taki bezmiar trwania

Jak znaleźć bursztyn
w piasku codzienności
aby go rozgrzać
ciepłem naszych dłoni
("Według mnie miłość")

Pod koniec "Bezdrożem ścierniska" odnaleźć można parę niejako reprezentacyjnych wierszy. Mówi w nich autorka o rzece, potoku, strumieniu. Pisząc o Sanie nazywa go największym przyjacielem. Jan Paweł II w medytacjach swoich zawartych w "Tryptyku rzymskim" strumień wodny potraktował jako olbrzymią, ponadczasową metaforę metafizyczną. Trzeba iść pod prąd, szukać, nie ustępować, na przekór przemijaniu. Wtedy życie ma sens. Z całą pewnością Anna Kajtochowa swą poezją utożsamia się ze słowami poety-papieża: "Jeżeli chcesz znaleźć źródło, musisz iść do góry, pod prąd."

Uważam, że "Bezdrożem ścierniska" winno być nominowane do tegorocznej nagrody literackiej NIKE. Gdyby tak się nie stało, trzeba będzie powtórzyć za Kajtochową:

szkoda
że nowe
nie może być
starym
("Płaczą")

Emil Biela

powrót

WIADOMOŚCI BRZOZOWSKIE, maj, 2003

Blaski i cienie egzystencji według Anny Kajtochowej

Anna Kajtochowa: "Bezdrożem ścierniska"

Wybór: Eryk Ostrowski

WiR Partner, Kraków 2003, str. 126

Tomik poezji Anny Kajtochowej Bezdrożem ścierniska zawiera wiersze świeżej metryki, ale i sięgające aktem poetyckich narodzin do lat osiemdziesiątych. Wybrał je Eryk Ostrowski - krytyk, mający do tych utworów stosunek emocjonalny, osobisty i określający je jako malowane delikatną kreską, których śpiewność nigdy nie jest nachalna, ni sztuczna, raczej spontaniczna, a więc prawdziwa.

Selekcja ta ukazuje po raz kolejny krakowską Poetkę jako wrażliwą obserwatorkę zmian, zachodzących w ludzkim świecie, przyrównanym do tytułowego ścierniska, w którym brak wytyczonych dróg i celów widocznych już u zarania wędrówki.

Poetka zachwyca się przyrodą, zwłaszcza urokiem bieszczadzkich ostępów, ale to piękno przeżywa intymnie, bez natrętnej egzaltacji, mówi, że chce zostać w cieniu / gdzie można dotknąć / trawy i wody czystej (Horyzont tkany...), pragnie objąć / klejnot gorejącej ziemi / poczuć jej smak/ i aromat / pojąć / jej żyzność / i płodność (Pomówić z bocianami...).

Tło natury jest dla Anny Kajtochowej najlepszym miejscem do kontaktu z Bogiem. Drzewo uznaje za przejaw strzelistej, głębokiej i bezinteresownej modlitwy (Najpiękniej modlić się ...). Podejmuje otwartą rozmowę z Absolutem, lecz nie jest to łatwy dialog. Wprawdzie składa jednoznaczne credo (Co boskie we mnie ...), lecz Jej modlitwa niekiedy przybiera formę skargi na brak radości serca (Na rogu ulicy ...) bądź na ukrzyżowanie przepojonego boleścią wzniosłego uczucia (Moja miłość majem ukwiecona), innym razem jest usprawiedliwieniem egzystencji w słowach tak po prostu usiłowałam być człowiekiem (I zapyta Pan ...).

Występuje jako reprezentantka "młodości trzeciego wieku" (Młodość trzeciego wieku ...), dlatego pozwala sobie na dokonanie rozrachunków z przeszłością. Niekiedy uruchamia moc retrospektywy, błądzi myślami po bliskich miejscach z czasu dzieciństwa. Podsumowuje najważniejsze wydarzenia swego życia, niejako szeptem, lecz tym bardziej dramatycznie, protestuje przeciwko zbrodni zabijania radości w Niej samej (Poznałam trud rodzenia ...). Przepięknie porównuje łzy kobiety niejednokrotnie doświadczonej przez życie do bursztynów, wartych srebrnej, kunsztownej oprawy (Chciałabym ...).

Podobną przenośnię stosuje w odniesieniu do łez szczęścia i miłości (Według mnie miłość). Ukazuje swe oblicze bez woalu tajemnicy, stwierdza wprost, że uczucie Jej życia zrodził / czerwcowy zmierzch, że miłość ta zgasła jak meteor, ale podniósł ją / upadły anioł (Tę miłość zrodził). Przyrównuje ją do wieloletniego wspólnego tkania czasem barwnej, czasem szarej faktury (Przez tyle lat ...). Jednocześnie składa - heroiczne i wzniosłe zarazem - wyznanie pełnego oddania ukochanej osobie (Gdybyś był ziemią ...).

Poetka jest osobą niekiedy bezradną wobec hałaśliwej codzienności ( Jest we mnie smutek...), pewną przegranej już na początku gry (Jest we mnie spokój...), innym razem pełną ciszy i niepokoju (Jest we mnie cisza ...). Dlatego też chce jak ptak zrozumieć / wichrów zawieruchę / nie dać się burzy / porwać w czarną nicość / dostrzec jej ciszę / i pogodę błysku, podobnie jak i on znieść przeciwności i powrócić do swego siedliska (Ptakiem ulecieć ...). Pragnie służyć najistotniejszym wartościom w życiu i nie pozwolić im zginąć / w migotliwym cieniu (Ujrzeć prawdę ...).

Eryk Ostrowski przestrzega przed lekturą tego tomiku. Nowy zbiór wierszy Anny Kajtochowej to bardzo intymna książka, i nie przed każdym otwarta. Może pozostać niedoceniona, niezrozumiała. Ale może nie należy też życzyć nikomu, aby w pełni wiersze zrozumiał. Cena za to bywa bardzo wysoka.

M.A.J.

powrót

OLESKA GAZETA POWIATOWA,  nr 6, 2003 r.

Anna Kajtochowa: "Bezdrożem ścierniska"

Wybór: Eryk Ostrowski

WiR Partner, Kraków 2003, str. 126

W maju ukazał się nowy wybór wierszy Anny Kajtochowej. Najobszerniejszym wyborem poezji krakowskiej poetki nadal pozostaje tom "Tabliczka dawno roztrzaskanej prawdy" z 1998 r. "Bezdrożem œcierniska" to ksišżka odmienna, dzieło w dużym stopniu wspólne Anny Kajtochowej i Eryka Ostrowskiego, który wiersze wybrał i całoœć wstępem opatrzył. Kajtochowa mówi o nim "mój literacki wnuk", a miłoœnicy twórczoœci poetki znajš go od lat szeœciu, kiedy to wydał jej biografię "Wędrówki o œwicie".
Teraz powstał zbiór wierszy będšcych œwiadectwem tego, jak "wzmaga się i opada nadzieja", licznych prób zatrzymania przemijajšcego, zapamiętania ludzi i utrwalenia wspomnień, które gasnš jak œwietliki, gdy próbuje się je zamknšć w dłoni. Jest też nowy tom w pewnym sensie uzupełnieniem biograficznych "Wędrówek ...", przynoszšc zapis zmagań poetki ze słowem, z losem, z przemijajšcym czasem. Ostrowski pisze: "Ale może nie należy życzyć nikomu, by w pełni te wiersze zrozumiał. Cena za to bywa bardzo wysoka". To prawda, lecz wiersze te uczš i tego, że warto szukać niewidzialnych nici, silniejszych niż czas i œmierć. Anna Kajtochowa potrafi je odnajdywać, potrafi o tych poszukiwaniach pisać. 2003)

powrót

WIADOMOŚCI BRZOZOWSKIE, lipiec, sierpień, 2003

Perłowy Jubileusz Anny Kajtochowej. Czymżeż poezja?

Anna Kajtochowa: "Bezdrożem ścierniska"

Wybór: Eryk Ostrowski

WiR Partner, Kraków 2003, str. 126

Uczestnicy spotkania autorskiego Anny Kajtochowej w brzozowskim muzeum 19 lipca br. mieli sposobność przeżycia wyjątkowej uczty duchowej. Ów sympozjon poświęcony został przede wszystkim trzydziestoleciu pracy twórczej krakowskiej poetki, a poniekąd również 75. rocznicy urodzin jubilatki. Był wydarzeniem wyjątkowym nie tylko dla brzozowskiej placówki muzealnej, lecz i dla mieszkańców nadstobnickiego grodu, dla których kultura nie była (i nie jest) jedynie pustym słowem. Stał się forum, na którym dr Jacek Kajtoch zaprezentował wyznaczniki twórczości małżonki, a zwłaszcza motyw problematyki regionalnej, którą od wielu lat z satysfakcją wspólnie podejmowali. Po raz kolejny stwierdził, że w zunifikowanej Europie polskość i kultura narodowa ma największą szansę przetrwać i rozwijać się na prowincji, a więc w środowisku tak charakterystycznym dla Brzozowa. Audytorium sobotniego, popołudniowego spotkania doświadczyło ponadto innych wrażeń. Spotkało się z poetyckim ujęciem istotnych (jeśli nie najistotniejszych) pytań i problemów egzystencjalnych, co wywołało dialog, ale skłoniło także do czegoś, co ujawniło się już po tym spotkaniu - do zastanowienia się nad istotą naszego bytu, nad naszym jestestwem, nad drogą (niekiedy zawikłaną) tego, co dobre, nie zawsze piękne, lecz pełne autentycznego człowieczeństwa.

Usta jubilatki ani razu nie wyraziły chłodnej, profesorskiej odpowiedzi na owe najważniejsze pytania. Wprost przeciwnie, ukazały metafizyczną refleksję nad życiem, śmiercią, przemijaniem, pięknem nieskażonego świata, relacji między Bogiem i człowiekiem, wreszcie nad swojskością rodzinnej ziemi. Myśli te pozwoliły również na uchwycenie sensu i racji poetyckiego kunsztu...

Wiersze Hani oddziałują silnie i tym, co o tym decyduje może być zestawienie prostoty języka, lekkiej śpiewnej frazy z wagą podejmowanych problemów, co nieraz może nawet brzmi ironicznie, choć tak wcale nie jest. Istniała zatem ta poezja na długo przed tym, nim trafiła do mych rąk w postaci [...] pięknej, ukształtowanej już książki. Eryk Ostrowski - autor tych ciepłych słów o Annie Kajtochowej - jako krytyk literacki nie pozostawia niedomówień interpretacyjnych, po raz kolejny podkreśla walor utworów malowanych delikatną kreską, ich śpiewność, która nigdy nie jest ni nachalna, ni sztuczna, raczej spontaniczna, a więc prawdziwa, subtelnie uwzniośla pojęty temat.

Czym jest zatem twórczość krakowskiej poetki, powieściopisarki, dziennikarki? Zapewne nie zwykłą grą literacką, wprawną zabawą słowem, mistrzowskim popisem dla krótkotrwałego efektu... Chyba nawet nie stawia się w długim, jakże charakterystycznym dla polskiej literatury, szeregu moralitetów, poglądów jedynie słusznych i nie podlegających krytycznemu osądowi, aksjomatów podanych do bezwzględnego wyznawania i realizowania. Autorka - doświadczona brzemieniem zdarzeń radosnych i gorzkich, życia i śmierci, otwartości i braku miłości - nie posługuje się językiem trybuna ludowego czy nawet subtelnego oratora. Swoje spostrzeżenia przekazuje spokojnie, delikatnie, z pełną tolerancją, ale nie dla zdobycia poklasku i wyniesienia się na wawrzynowy piedestał. Czyni to zapewne z potrzeby serca, lecz nie po to, by nauczać, upominać, przestrzegać, po belfersku wskazywać cele nieosiągalne. Wyraża chęć podzielenia się z czytelnikiem tym, co pełne dobra, ciepła, miłości, prawdy. Otwiera przed nim drzwi do komnaty mistycyzmu, a zarazem pełni człowieczeństwa - nie jakiegoś bohaterskiego, lecz zwykłego, czasem zdolnego do nadzwyczajnych poświęceń, czasem stłamszonego, pełnego lęków i bezkresnej obawy egzystencji...

Poezja (ściślej: autentyczna poezja) jest chyba jednym z przejawów Boskich charyzmatów udzielonych człowiekowi - darem trudnym do pełnego spożytkowania, lecz zawsze dążącym do doskonałości, wzniosłości, uniwersalności. Teoretycznie, marzeniem bodaj każdego mistrza pióra jest możliwość powtórzenia za antycznym mistrzem non omnis moriar. Anna Kajtochowa chyba nawet na dnie swej duszy nie wyraża takiego pragnienia, skromnie wyznaje, że zachybocze tylko wątłym płomykiem / wśród oddechu miliona świec i upadnie liścia westchnieniem / na bezdroża alejki. Jej twórczość jest bezpretensjonalna, to poezja ducha i serca... oczywiście, wystawiona na ocenę czytelnika (nie pisana wszakże do szuflady), ale pozbawiona pewnej wyższości, zarozumiałej dumy, chłodu i dystansu do codzienności i człowieka. Jest to twórczość bliska zwykłej, zdałoby się z pozoru szarej rzeczywistości - tej realności, która właśnie w wersetach lirycznych perełek i stonowanej prozy zyskuje olśniewającego blasku, pełnej tęczy barw. Dzięki optymizmowi strof przychodzi nam zauważyć, że świat nie jest zły, a słowo mistrzyni krakowskiego Parnasu ma siłę wiatru / miękkość mgły / oddech oceanu, że śpiewa ono radość smutnym, daje odpoczynek znużonym, studzi myśli szalonych, a na rany otwarte / krzywdy piekące / urazy zapiekłe [...] / na radość [...] / na szczęście [...] / na zachwyt [...] / na lęk jest "kroplą milczenia". Jest więc poniekąd poezja - słowem pełnym Bożej iskry, w całej swej krasie to lęk kamienia / ból kamienia / krzyk kamienia / w milczącej pustce / ziemi i nieba, a także krople potu, które parują cząsteczkami / i płyną falami / ku cierpliwemu niebu / które czeka / z uchyloną furtką. Na nas? Jeżeli z autentycznym przeświadczeniem głosimy Sursum corda , to chyba jesteśmy na dobrej drodze ku tej jedynej, wzniosłej furtce.

M.A.J.

* * *

Spotkanie autorskie było okazją do gratulacji z okazji trzydziestolecia twórczości Jubilatki, której list gratulacyjny w imieniu Burmistrza Gminy Brzozów mgr. inż. Zdzisława Wojdanowskiego wręczył mgr Dariusz Kamiński.

Nie zabrakło także pełnych wdzięczności i wzruszenia słów sekretarz Starostwa Powiatowego mgr inż. Ewy Tabisz, wójta gminy Dydnia mgr. Jerzego F. Adamskiego, sanockiego wieszcza Janusza Szubera, listu gratulacyjnego, kwiatów i tortu w kształcie serca od Muzeum Regionalnego w Brzozowie oraz serdeczności od przyjaciół Poetki.

Halina Kościńska

powrót

AKANT , sierpień 2003, NR 8(73), Rok VI

Starsza pani mówi...

Anna Kajtochowa: "Bezdrożem ścierniska"

Wybór: Eryk Ostrowski

WiR Partner, Kraków 2003, str. 126

Są to wiersze silne puentami. Nachylone w ich kierunku. A więc jakby aforystyczne.

Tak pisze albo twórca początkujący, w świadomości którego wiersz niby wulkan wybucha, a słowa płyną lawą, i tylko puenta może je powstrzymać, albo człowiek pełen życiowej mądrości, który chce się tą mądrością podzielić i - aby z nią głębiej trafić - nadaje jej atrakcyjną oprawę.

Jeśli idzie o Annę Kajtochową to mamy do czynienia z tym drugim przypadkiem, i to nie wcale z uwagi na wiek autorki i jej doświadczenie twórcze (13 zbiorów wierszy). W jej nowym tomie pt. "Bezdrożem ścierniska", aforystyczność poezji sprowadza się nawet do niby-wierszy, w formie przełamanych przerzutniami zdań, np.

W Boże Ciało

Im wyżej
wznosi się monstrancja
tym ciszej
umierają pod stopami
kwiaty

Ot, głęboka, bardzo osobista, wizjonerska myśl. Ale czy intelektualnie odkrywcza? Uniwersalna?

Nie, bo autorka "Urody tarniny" bardziej chce uchwycić emocję i chwilę (por. zbiór W. Szymborskiej pt. "Chwila"), niż coś odkryć. Pisze sercem (autorka "Soli" do tej, typowo kobiecej, motywacji dodaje jeszcze ambicje filozoficzne). Dlatego też wiersze te są łagodne i proste. Uspokajają, o czym dość dużo napisał Eryk Ostrowski, w swoim wstępie do omawianego zbioru: "Tymczasem poza śmiercią istnieje coś jeszcze, co może nie jest tak jaskrawe, ale jest tą jedyną prawdą, na jaką nas stać. Lęk łagodny pewnością. Bo słońce zawsze wzejdzie."

Ta prawda nie jest - jak to w prawdziwej sztuce bywa - wypowiedziana wprost, lecz - obok wspomnianych już puent - w formie pastelowych obrazów, na których zawsze coś się dzieje. Bo ulubionym typem wiersza autorki "Stygnącej kąpieli" jest wiersz-reportaż. Ostatnio - coraz częściej z przeszłości, z dzieciństwa:

byłam małą dziewczynką
w gorzkiej wodzie brodziłam po kostki (...)
jakże rozrósł się mirt
z okienka mojej Matki 9...)
kiedy grudniową nocą
brnęłam w zaspach
by zdążyć z Ojcem
na wigilijną wieczerzę (...)

Starsza Pani wspomina, starsza pani przypomina... Sprawy najprostsze i najważniejsze. Mówi ciepło, ale bez łatwego sentymentalizmu. Mówi mądrze, ale bez narzucania swoich racji.

Szkoda tylko, że za dużo (8zbiorów wierszy w 8 latach; połowę utworów w omawianym tomie można by pominąć)...

Stefan Pastuszewski

powrót

GOŚĆ NIEDZIELNY, wrzesień 2003, NR 38, Rok LXXX

Anna Kajtochowa: "Bezdrożem ścierniska"

Wybór: Eryk Ostrowski

WiR Partner, Kraków 2003, str. 126

"Ujrzeć swoją prawdę / jak hostię w monstrancji / dostrzec jej zarys / w blask u ornamentu" - pisze w nowym tomiku "Bezdrożem ścierniska" krakowska poetka Anna Kajtochowa. I właśnie dociekanie prawdy o świecie, sobie samej, bliskich staje się głównym nurtem tego zbiorku. Kiedy odkrywa się, że "sztuką jest nie tylko życie / także umieranie", wszystkie wcześniejsze przejścia nabierają znaczeń, i nawet jeśli były tragiczne, patrzy się na nie z tkliwością. Autorka rozwija swój "kłębek Ariadny" i wraca do dzieciństwa, do najbliższych - ojca, matki, rodzinnego krajobrazu, znaczonego liniami pół i łąk. "Złota Matko Częstochowska / czemu nie napełniłaś miłością / serca mojej Matki" - pyta na klęczkach przed Jasnogórskim Obrazem, próbując zrozumieć wolę Opatrzności. Pomimo tych dramatycznych poszukiwań sensu, znajdziemy w tych tekstach wiele spokoju, zgody na przemijanie, mądrą zadumę nad życiem. I radość człowieka, który stracił umiejętności cieszenia się każdą chwilą, taką jaką jest dana - wschodem słońca, śnieżyczką w marcu. "Nie zabijajcie / mojej radości" - apeluje do czytelnika, który mógłby ją wykpić, wyśmiać, że dziecinna.

powrót

ŚLĄSK , październik 2003, NR 10/96

Anna Kajtochowa: "Bezdrożem ścierniska"

Wybór: Eryk Ostrowski

WiR Partner, Kraków 2003, str. 126

Każdy z nas / nosi z sobą / kłębek Ariadny / tyle / że służy nam / w starości / i wiedzie / w labiryncie dni / ku tym wcześniejszym - pisze Anna Kajtochowa w jednym z wierszy z nowego tomiku "Bezdrożem ścierniska". Ta poetycka nić Ariadny prowadzi ją i nas strofami wierszy do dzieciństwa, do najbliższych - ojca, matki, do rodzinnego krajobrazu znaczonego liniami pól i łąk. Ale już w kolejnym tekście autorka mąci ten sielankowy obraz. Byłam małą dziewczynką / w gorzkiej wodzie brodziłam po kostki (...) Jestem młodą staruszką / gorzka woda zalewa mi oczy. Gorzkie bywa więc jej spojrzenie nie tylko w przeszłość, ale i w przyszłość. Gorzkie, ale nie zgorzkniałe. Jest w tych wierszach mądrość człowieka, który wiele przeżył i cieszy się każdą chwilą życia takiego, jakie jest dane - wschodem słońca, śnieżyczką w marcu. "Nie zabijajcie / mojej radości" - apeluje do czytelnika, który mógłby ją wykpić, wyśmiać, że dziecinna. W tomie znajdziemy też kilka wierszy o "drugiej przestrzeni", o odchodzeniu. Są one swoistym pamiętnikiem pożegnań autorki, wzruszają i przejmują.

bgz

powrót