Skok do Menu .

RECENZJE

"Wolni od lęku. Lęki  i ich terapia" - J.&D. Wolpe

PSYCHOTERAPIA, 1999, NR 4 (111), 107-108

DZIENNIK POLSKI, 1999, 9 listopada

PRZEGLĄD PSYCHOLOGICZNY, 2000, TOM 43, Nr 1, 127-129

NOWINY PSYCHOLOGICZNE, 2001, NR 3, 93-96

 

PSYCHOTERAPIA, 1999, NR 4 (111), 107-108

Recenzje

Joseph Wolpe i David Wolpe: "Wolni od lęku. Lęki i ich terapia".

WiR Partner, Kraków 1999

Książka ta napisana przez Josepha Wolpe i jego syna Davida Wolpe pojawiła się niedawno na naszych półkach księgarskich. Jest to pierwsza pozycja Josepha Wolpego przetłumaczona na język polski. Jest on jednym z najwybitniejszych twórców terapii behawioralnej. Urodził się w 1915 r. w Johannensburgu w Afryce Południowej, a zmarł w 1997 r. w Stanach Zjednoczonych. Początkowo w swej pracy terapeutycznej stosował metody psychoanalityczne. Widząc jednak nieskuteczność tych metod zaczął interesować się pracami I.P. Pawłowa i pracami z dziedziny psychologii uczenia Clarka L. Hulla. W wyniku tych studiów, a potem własnego doświadczenia terapeutycznego, stworzył podstawy pierwszej terapeutycznej techniki behawioralnej, czyli systematycznej desensytyzacji, która jest nadal ceniona i szeroko stosowana. Wydał również jeden z uznawanych za najlepsze podręczników z zakresu terapii behawioralnej "The Practice of Behavior Therapy".

Książka "Wolni od lęku. Lęki i ich terapia" napisana przez dwóch autorów: Josepha Wolpe i jego syna Davida Wolpe, uzdolnionego dramatopisarza. Dzięki temu styl, jakim posłużyli się autorzy jest jasny, przejrzysty, odbiegający często od trudnego, niedostępnego dla przeciętnego czytelnika stylu naukowego.

Pierwszy rozdział "Strach potrzebny i niepotrzebny" zawiera opis różnych lęków i ich pochodzenia. Różnicuje też i pokazuje w przejrzysty sposób mechanizm tworzenia się strachu pożądanego i niepożądanego.

W drugim rozdziale "Jak powstaje niepożądany strach" pokazuje tło powstania strachu wywołanego pojedynczymi zdarzeniami lub powstałego na skutek szeregu zdarzeń.

Rozdział trzeci "Nawyki a specyfikacja strachu" omawia nawyki ruchowe, emocjonalnie i myślowe, ich tło fizyczne oraz sposoby przełamywania, czyli wygaszania nawyków.

W następnym rozdziale "Eksperymenty nad zwierzętami, dzięki którym rozwiązano problem strachu" autorzy wspominają wyniki badań I.P. Pawłowa i innych amerykańskich naukowców, które dały podwaliny jego własnym badaniom i licznym eksperymentom. Wyniki tych badań potwierdziły użyteczność stworzonej już wtedy techniki systematycznej desensytyzacji. Opis tej techniki można znaleźć w następnym rozdziale "Systematyczna desensytyzacja". Prócz opisu Czytelnik tutaj znajdzie wskazówki, co do przeprowadzenia głębokiej relaksacji mięśni, potrzebnej do zastosowania tej procedury, oraz szczegółowy opis przypadku, który w ciekawy sposób pokazuje, jak skutecznie można pracować z lękiem.

W rozdziale szóstym recenzowanej książki "Terapia behawioralna w życiu codziennym" opisany jest trening asertywności, jego przykłady zastosowania w leczeniu nieśmiałości i niedostosowania seksualnego. Na uwagę również zasługuje następny rozdział pt. "Dwie szczególne metody terapii", przedstawiający metodę leczenia lęków opartych na błędnych przekonaniach, oraz drugą metodę zwaną "terapią implozywną". Pierwsza metoda wykorzystuje krótkotrwałe i słabe dawki lęku, a druga - przeciwnie - silnie działający lęk przez dłuższy czas.

W dalszej części książki pt. "Analiza zachowania: Dlaczego konieczna jest pomoc specjalisty" autor przedstawia krótkie dywagacje na temat paniki i depresji.

W rozdziale dziesiątym "Niektóre złożone przypadki" Czytelnik znajduje bogatą i ciekawą analizę przypadków oraz sposoby ich leczenia przy wykorzystaniu technik behawioralnych.

Ostatnia część książki to "Pytania i odpowiedzi". Autorzy przeprowadzają tutaj dyskusję na temat różnych nurtów terapeutycznych stosowanych w praktyce i porównują je z nurtem behawioralnym. Odpowiadają też na pytania stawiane często przez profesjonalistów.

Ze względu na przejrzysty styl tej książki. Korzyści z lektury odniosą wszyscy czytelnicy, którzy interesują się zagadnieniem lęku. Jest ona wręcz nieodzowna dla psychologów i lekarzy zajmujących się terapią nerwic. Pomoże im spojrzeć inaczej na tworzenie się reakcji nerwicowych, a co najważniejsze - dostarczy opisu interesujących technik terapeutycznych.

Staranne i kompetentne tłumaczenie podnosi wartość książki.

Celestyna Grzywniak

powrót

DZIENNIK POLSKI, 1999, 9 listopada

Recenzje

"Wolni od lęku"

Boimy się - niezależnie od wieku, inteligencji - siły fizycznej

Jak skutecznie leczyć niepotrzebny lęk o dużym natężeniu, na przykład lęk przed przebywaniem w pomieszczeniach zamkniętych, podróżą samolotem, pająkiem czy myszą, wystąpieniem publicznym, oddaleniem od własnego domu albo przed niepowodzeniem w sferze kontaktów seksualnych może - zarówno tzw. zwykły czytelnik, jak i profesjonalista - dowiedzieć się w sposób satysfakcjonujący z książki Josepha i Davida Wolpe "Wolni od lęku". Książka ta, wydana przez WiR PARTNER, wchodzi właśnie na rynek księgarski. Napisali ją ojciec - znany naukowiec, lekarz i psychoterapeuta oraz syn - dramaturg. Joseph Wolpe (ojciec) należał (zm. w 1997 w USA) do grupy naukowców kontynuujących badania nad opracowaniem terapii zaburzeń zachowań, której zręby ukształtował na początku XX wieku amerykański psycholog John B. Watson, uważany za "ojca" behawioryzmu - nauki, ogólnie mówiąc, o zachowaniu się człowieka, zawierającej m.in. temat zmian zachowania się jednostki poprzez manipulowanie warunkami zewnętrznymi. Oparta na takiej manipulacji metoda behawioralnego leczenia z lęków, fobii, nerwic depresyjnych czy nieśmiałości, jest niezbyt często stosowana na gruncie polskim - lekarze uciekają się raczej do przepisywania środków uspokajających, które, zastosowane do wyżej wymienionych dolegliwości, nie zawsze przynoszą spodziewany skutek albo, jeżeli przynoszą, uzyskany skutek jest krótkotrwały.

Wbrew obiegowej opinii, znaczące dla człowieka doświadczenia nie muszą występować we wczesnym dzieciństwie. Mogą one pojawić się w każdym wieku: w każdym miejscu, w każdym czasie i mogą mieć związek z niemal każdym zdarzeniem. Podatność na odczuwanie strachu nie ma związku z inteligencją, siłą fizyczną czy zdolnościami danej osoby - pisze J. Wolpe

Pierwszą czynnością terapeuty będzie zatem uzyskanie dokładnej i wyczerpującej wiedzy o wszystkich czynnikach, które obecnie wywołują strach pacjenta, oraz o tym, w jaki sposób strach zakłóca życie jednostki, bez względu na to, jakie jest jego pochodzenie. Następny etap leczenia opiera się, mówiąc z grubsza, na wybranej przez terapeutę jednej z dwóch przeciwnych sobie metod. Pierwsza z nich polega na wprowadzeniu pacjenta w stan tzw. aktywnej relaksacji oraz dawkowaniu mu strachu poprzez wyobrażanie sobie przez pacjenta sytuacji, która wywołuje u niego lęk. Poczynając od sytuacji najsłabiej stresującej a kończąc podczas którejś z kolei sesji terapeutycznej, na wyobrażaniu sobie okoliczności powodujących strach najsilniejszy. Czasem "wyobrażanie sobie" nie wystarczy, niekiedy terapeuta umieszcza pacjenta w rzeczywistych sytuacjach rodzących u niego lęk. Podczas dawkowania strachu jednocześnie poddaje się pacjenta działaniu bodźców wywołujących u niego reakcje skutecznie rywalizujące z lękiem, np. reakcje gniewu i urazy. Zresztą już sama obecność terapeuty podczas sesji może być źródłem reakcji hamującej strach. Jedną z odmian opisanej wyżej metody leczenia lęku (metoda desensytyzacji) jest znany już u nas obecnie trening asertywności - ćwiczenie z terapeutą, indywidualnie lub w grupie, właściwego z punktu widzenia interesów nieśmiałej i zalęknionej jednostki, zachowania się w sytuacjach dla niej kłopotliwych.

Metodą przezwyciężania nawyków lękowych przeciwną do przedstawionej wyżej i polegającej na stopniowaniu dawki lęku oraz usuwaniu strachu przez spowodowanie reakcji skutecznie z nim rywalizującej (u małego dziecka bardzo efektywne jest podawanie smacznego pokarmu; u dorosłych bodziec pokarmowy nie działa) jest bezpardonowa konfrontacja z dość silnym strachem - terapia implozywna. Polega ona na tym, że pacjent jest wystawiany na działanie silnego niepokoju przez dłuższy czas - do godziny lub dłużej. W miarę upływu czasu poziom lęku najpierw rośnie, a następnie samoistnie spada i stabilizuje się. Procedura ta jest powtarzana na kolejnych sesjach, aż poziom lęku osiągnie zero na ustalonej przez terapeutę dla pacjenta, indywidualnej skali. Po raz pierwszy metodę tę zastosował w 1938 roku lekarz nowojorski (opisana w 1956 roku przez N. Mallesona) wobec dziewczyny, która bała się przebywać w samochodach. Na zasadzie "raz kozie śmierć" polecił on dowieźć do siebie pacjentkę właśnie samochodem (ok. 1.5 godz. jazdy). Pacjentkę najpierw ogarnęła całkowita panika: dostała napadu gwałtownych mdłości i omdlewała. Silny lęk, towarzyszący jej przez większą część drogi, zmalał, gdy zbliżała się do gabinetu lekarza. W drodze powrotnej lęk był już znacznie słabszy i ulegał stopniowemu zanikowi w czasie kolejnych przejażdżek samochodem. Oprócz osłabiającego strach upływowi czasu zapewne myśl o zbliżaniu się do gabinetu lekarza również miała działanie uspokajające.

Książka "Wolni od lęku", oprócz jasnego wykładu na temat skutecznych metod leczniczych (są mi znane z autopsji przypadki osób, które właśnie metodzie behawioralnej - leki były nieefektywne - zawdzięczają upragniony spokój) zawiera także wiele opisów przypadków wziętych z życia, które to przykłady ułatwią czytelnikowi zrozumienie problemu i, być może, wpisania swoich ewentualnych kłopotów w zarysowaną na kartkach książki scenerią któregoś z nich. Autor odradza jednak potraktowanie książki jako poradnika w rodzaju "przeczytaj i zrób to sobie sam" - pomoc terapeuty jest niezbędna, przynajmniej w ustalaniu skali lęku i hierarchi sytuacji wywołujących strach.

A poza tym... a poza tym, jak ogólnie wiadomo, higiena, psychologia i medycyna też są ważne, ale najważniejsze jest zdrowie!

Mira Kuś

powrót

PRZEGLĄD PSYCHOLOGICZNY, 2000, TOM 43, Nr 1, 127-129

Recenzje

Joseph Wolpe, David Wolpe: "Wolni od lęku. Lęki i ich terapia".

Tł. Anna Jarczyk. Kraków: WiR Partner 1999, ss. 175.

Głównym tematem książki jest wszechobecny i stale towarzyszący człowiekowi na przestrzeni dziejów lęk. Może być on uzasadniony - w sytuacji realnego zagrożenia - lub nieuzasadniony,  niepotrzebny i wówczas staje się problemem nie do zniesienia. Zaburza wszelkie dziedziny funkcjonowania człowieka, a jego życie staje się koszmarem, w którym wszystko podporządkowane jest lękowi.Joseph Wolpe był założycielem Behavior Therapy Unit w Eastern Pennsylvania Psychiatric Institute i współzałożycielem Association for the Advancement of Behavior Therapy. Uznawany jest, obok B. F. Skinnera, O. Lindsley'a, H. Eysencka i A. Lazarusa, za twórcę terapii behawioralnej.

Książka "Wolni od lęku" adresowana jest nie tylko do psychologów-terapeutów już stosujących terapię behawioralną, ale i do terapeutów o innej orientacji. Przede wszystkim jednak celem autora było dotarcie do osób nie zajmujących się zawodowo terapią behawioralną. Dzięki współpracy z synem Davidem, który z zawodu jest dramaturgiem, Joseph Wolpe osiągnął niezwykły efekt: napisał książkę będącą połączeniem rzetelnej wiedzy z gładkim stylem pisarskim, dzięki czemu recenzowana publikacja stała się jasna i przystępna.

Książka składa się z dziesięciu rozdziałów. Rozdział pierwszy - "Strach potrzebny i niepotrzebny" - zapoznaje czytelnika z różnymi obliczami strachu, źródłami i pochodzeniem lęku oraz czynnikami mogącymi stanowić jego przedmiot. Przede wszystkim jednak Wolpe odróżnia strach pożądany od niepożądanego, który pojawia się mimo braku zagrożenia, oraz podkreśla rolę nie tyle samej obecności strachu, ile jego intensywności

W rozdziale drugim czytelnik znajdzie odpowiedź na pytanie zawarte w jego tytule: "Jak powstaje niepożądany strach". Strach może albo zrodzić się w jednej chwili, albo narastać z upływem czasu, pod wpływem wielu zdarzeń. Jest on wynikiem skojarzenia z sytuacją będącą źródłem lęku. Może również powstawać w wyniku dostarczenia jednostce błędnych informacji. Lęki powstają częściej u osób nadpobudliwych emocjonalnie oraz tych, które już wcześniej miały doznania lękowe. Podatność na lęk nie ma związku z inteligencją ani siłą fizyczną. Wolpe przedstawia także zależność pomiędzy strachem a pamięcią, twierdząc, że 75 % osób pamięta wydarzenia wywołujące strach.

Rozdział trzeci, zatytułowany "Nawyki a specyfika strachu", traktuje o podstawowym terminie terapii behawioralnej, czyli nawyku, który autor definiuje jako: "zespół reakcji konsekwentnie wywoływanych przez te same okoliczności"  (s. 37). Przedstawia ponadto podstawowe rodzaje nawyków oraz interakcje między nimi, rozwijając koncepcję "wzajemnego hamowania", u której podstaw tkwi założenie, że silniejsza reakcja zdominuje słabszą. Rozdział ten zapoznaje również czytelnika ze sposobami tworzenia się nawyków oraz ich przełamywania.

W rozdziale czwartym, noszącym tytuł "Eksperymenty nad zwierzętami", dzięki którym rozwiązano problem strachu, czytelnik poznaje rezultaty badań nad zwierzętami, które ujawniły najważniejsze fakty dotyczące natury bezużytecznego strachu. Przedstawione tu zostały eksperymenty Pawłowa nad nerwicą eksperymentalną, a także badania psychiatry z Chicago, Julesa Massermana.

Rozdział piąty - "Systematyczna desensytyzacja" - przedstawia istotę tej właśnie procedury. Technika ta polega na "podawaniu małej dawki czegoś co wywołuje strach pacjenta w czasie, gdy znajduje się on w stanie emocjonalnego wyciszenia" (s. 57). To wyciszenie zapewnia relaksacja, zaś bodziec wywołujący strach pojawia się w wyobraźni. U podstaw systematycznej desensytyzacji leży założenie, że istnieje ścisła zależność pomiędzy zmniejszaniem reakcji lękowych na sytuację wyobrażoną i rzeczywistą. Swoją koncepcję Wolpe obrazuje niezwykle żywymi opisami przypadków z własnej praktyki oraz podaje wskazówki, jak można pomóc sobie samemu.

W rozdziale szóstym - "Terapia behawioralna w życiu codziennym" - Wolpe przedstawia przypadki leczenia nieśmiałości i wszelkiego rodzaju zaburzeń powstałych na podłożu seksualnym. Przedstawiono tu istotę i efekty terapeutyczne treningu asertywności oraz pokazano, że to właśnie niepokój jest najczęstszą przyczyną seksualnych niepowodzeń.

Rozdział siódmy - "Dwie szczególne metody terapii" - prezentuje dwie sytuacje: leczenie lęków opartych na błędnych przekonaniach oraz konfrontację z silnym strachem. Wolpe przedstawia tu istotę terapii implozywnej, porównywanej do odreagowania, które jest jednak trudniejsze do kontrolowania i mniej skuteczne.

W kolejnym rozdziale - "Analiza zachowania: dlaczego konieczna jest pomoc specjalisty?" - autor przedstawia niektóre złożone problemy analizy zachowania, podkreślając najważniejszy etap w terapii behawioralnej, czyli ustalenie zależności pomiędzy zdarzeniem, a reakcją na nie danej osoby. W wyniku przeprowadzonych analiz czytelnik uzyskuje odpowiedź na pytanie postawione w tytule rozdziału. Sprowadza się ona do stwierdzenia, że pomoc specjalisty jest niezbędna, bowiem terapia wymaga najwyższych umiejętności.

Rozdział dziewiąty - "Niektóre złożone przypadki" - opisuje szczegółowo analizę i leczenie kilku takich właśnie złożonych przypadków, które jednak nie są czymś wyjątkowym, a raczej stanowią regułę. Wolpe uświadamia tu czytelnikowi, ile niewidocznych na pierwszy rzut oka problemów kryje się w prostym przypadku, podkreśla rolę analizy zachowania i zdolności terapeuty w skuteczności terapii.

Ostatni rozdział - "Pytania i odpowiedzi" - podejmuje problematykę skuteczności różnych rodzajów terapii. Przede wszystkim autor odpowiada na pytanie, czy wszystkie terapie są skuteczne, twierdząc, że jeśli nie można wykazać, że zastosowanie danej metody powoduje, iż odsetek wyleczeń znacznie przekracza 40 lub 50 procent, to nie są one terapeutycznie użyteczne, a jest tak właśnie w przypadku terapii innych niż behawioralna" (s. 152). Dzięki terapii behawioralnej 80-90% pacjentów zostaje albo całkowicie wyleczonych, albo ich stan znacznie się poprawia. Dla porównania Wolpe przytacza wyniki raportu Komitetu Gromadzenia Danych Amerykańskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego, z którego wynika, że efektywność terapii psychoanalitycznej wynosi 30%. Przeprowadza więc krytykę założeń leżących u podstaw psychoanalizy, podkreślając jednak zasługi Freuda dla rozwoju psychoterapii. Krytykuje również podejście poznawcze, według którego wszystkie niepożądane lęki są wynikiem zniekształconego poznania, co sugeruje, iż wystarczyłoby jedynie skorygować błędne myśli, aby osiągnąć terapeutyczny sukces. Wolpe przytacza tu również pewien paradoks: psychologowie poznawczy stosują trening asertywności i systematyczną desensytyzację, a więc techniki opracowane przez terapeutów behawioralnych, jako techniki terapii poznawczej (!).

Autor przedstawia także zalety i ograniczenia terapii behawioralnej, która może być skuteczna tylko w przypadku problemów powstałych w procesie uczenia się. Jej najważniejszą zaletą jest to, że może być stosowana zarówno jako środek zapobiegający problemom, jak i służący zmianie subtelnych cech osobowości.

Mimo szerokich zastosowań terapii behawioralnej do tej pory znikoma część zgromadzonej w tej dziedzinie wiedzy wykorzystywana jest w praktyce. Recenzowana książka stanowi więc nie tylko znakomite źródło informacji o przyczynach i sposobach radzenia sobie z lękiem w codziennych sytuacjach, ale - co może ważniejsze - jest głosem w dyskusji dotyczącej skuteczności różnych rodzajów terapii, głosem terapeuty behawioralnego.

Należy również podkreślić, że książka "Wolni od lęku. Lęki i ich terapia" została bardzo starannie i kompetentnie przetłumaczona. Wydawca zadbał również o zamieszczenie indeksów: osobowego i rzeczowego, dzięki czemu bez trudu można odnaleźć w tekście potrzebne w danej chwili informacje. Należy mieć nadzieję, że tłumaczenia na język polski doczekają się również pozostałe prace, które napisał Joseph Wolpe, a także inni przedstawiciele podejścia behawioralnego w psychoterapii.

Małgorzata Maciejewska

Instytut Psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego

powrót

NOWINY PSYCHOLOGICZNE, 2001, NR 3, 93-96

Recenzja

Joseph Wolpe i David Wolpe "Wolni od lęku. Lęki i ich terapia"

Przekład Anny Jarczyk. Kraków 1999: WiR Partner

Książka napisana przez Josepha Wolpego i jego syna Davida zapełnia lukę na rynku wydawnictw psychologicznych w odniesieniu do pozycji wywodzących się z nurtu behawiorystycznego. Jej główny autor, Joseph Wolpe, jest jednym z twórców terapii behawioralnej. Recenzowana książka to pierwsza pozycja jego autorstwa wydana w języku polskim. Prezentuje ona szczegółowo metody terapii behawioralnej oraz ich podstawy zarówno teoretyczne, jak i empiryczne.

Na wstępie autorzy wskazują genezę lęku: pierwotnie powodowany bólem strach zostaje uwarunkowany na zdarzenia, w których obecności występuje. Podkreślają, iż wszystko może być czynnikiem wyzwalającym lęk; nie muszą to być wcale sytuacje obiektywnie zagrażające. W związku z tym dokonują rozróżnienia na strach pożądany - występujący w momencie rzeczywistego zagrożenia, sygnalizujący niebezpieczeństwo i skłaniający do podjęcia odpowiednich działań - oraz strach niepożądany, pojawiający się pomimo braku zagrożenia. Pierwszy jest reakcją całkowicie prawidłową, której nie należy zmieniać, natomiast drugi zakłóca normalne funkcjonowanie człowieka i wymaga leczenia. O tym, czy strach jest pożądany, decyduje czasem jego intensywność, wiadomo bowiem, że umiarkowany poziom niepokoju pomaga przeciwdziałać niebezpieczeństwu; jednak gdy przekroczy pewien próg intensywności - zaczyna być przeszkodą. Autorzy zwracają również uwagę na to, iż strach może powodować różne następstwa, takie jak natręctwa czy objawy somatyczne, które go przesłaniają. W takim przypadku człowiek nie zdaje sobie sprawy, że to właśnie lęk jest tym, czynnikiem, który leży u podstaw dręczącego go problemu.

Autorzy przedstawiają również sposoby powstawania niepożądanego strachu oraz definiują podstawowe dla terapii behawioralnej pojęcie nawyku. Nawyki tworzą się w procesie uczenia, a ich przełamywanie oparte jest na zjawisku wzajemnego hamowania. Aby osłabić nawyk, musi pojawić się silniejsza, rywalizująca z nim reakcja. Terapia behawioralna wykorzystuje takie współzawodniczące reakcje do przezwyciężania niepożądanego strachu.

Po zaprezentowaniu swych poglądów na naturę strachu i sposoby przezwyciężenia go oraz przedstawieniu podstaw, na których się one opierają, autorzy - w rozdziale piątym - przechodzą do szczegółowego omówienia techniki systematycznej desensytyzacji. Terapeuta podczas rozmowy z pacjentem stara się określić sytuacje wywołujące jego lęk, aby potem uszeregować je hierarchicznie (wykorzystując subiektywną skalę strachu) według natężenia lęku, jaki sytuacje te powodują. Pacjent przechodzi przez trening relaksacyjny, który ma go nauczyć głębokiego, aktywnego rozluźnienia mięśni, powodującego uczucie spokoju i wyciszenia. Ma to być relaksacja współzawodnicząca z lękiem. Zrelaksowany pacjent, o zerowym poziomie niepokoju, wyobraża sobie przez kilka sekund sytuację wywołującą najmniejszy strach. Każde kolejne wyobrażenie obniża lęk powodowany tą sytuacją. Kiedy strach zniknie całkowicie, pacjent nakłaniany jest do wyobrażenia sobie sytuacji powodującej większy niepokój. Autorzy zaznaczają, że zmniejszenie reakcji lękowej na sytuację wyobrażaną zmniejsza też niepokój odczuwany w sytuacji rzeczywistej.

W dalszej części książki zaprezentowane zostały dwie sytuacje, a których terapia odbywa się w realnych warunkach życiowych, a spotkania z terapeutą służą głównie wyznaczaniu zadań do samodzielnego zrealizowania oraz analizie postępów leczenia. Pierwsza sytuacja to leczenie nieśmiałości za pomocą treningu asertywności. W tym przypadku celem treningu jest nauczenie pacjenta okazywania gniewu lub niezadowolenia, a więc uczuć, które będą rywalizować z lękiem przed kontaktami społecznymi i hamować go. Terapeuta uczy ponadto sposobów odpowiedniego wyrażania się i zachowania względem innych osób, wykorzystując do tego metodę "wypróbowywania zachowania". Drugą sytuację wymuszającą terapię w realnym środowisku jest leczenie lęków seksualnych. Terapeuta pomaga zaplanować sytuację tak, by podniecenie seksualne było wyższe od strachu i na zasadzie wzajemnego hamowania osłabiało nawyk lękowy. Może też dostarczać prawidłowych informacji dotyczących życia seksualnego, przeprowadzać systematyczną desensytyzację oraz skłaniać partnerów do wzajemnych zmian w zachowaniu.

Obszernie omówiona została również terapia lęków opartych na błędnych przekonaniach oraz terapia implozywna. Pierwsza polega na autorytatywnym podważaniu błędnych przekonań przez terapeutę i zastępowaniu ich informacjami prawdziwymi. Czasami stosuje się też technikę zatrzymywania myślenia, dzięki której osoba dręczona natrętnymi myślami uczy się kierować je na inny temat. Natomiast terapia implozywna stanowi przeciwieństwo systematycznej desensytyzacji, bowiem pacjent jest tu wystawiany na ciągłe, długotrwałe działanie silnego lęku, wywołanego przez wyobrażone lub rzeczywiste bodźce - aż do momentu, gdy jego poziom spadnie. Procedurę taką powtarza się aż do całkowitego zlikwidowania strachu.

Zdaniem autorów najważniejszym etapem terapii behawioralnej jest analiza zachowania. Jej celem jest określenie źródeł lęku oraz wyzwalających go czynników. Aby to osiągnąć, terapeuta przeprowadza szczegółowy wywiad z pacjentem, a także daje mu do wypełnienia różne kwestionariusze. Często, zanim odkryje źródło lęku, musi dowiedzieć się, czy to właśnie niepokój stanowi podłoże problemu, z którym zgłosił się pacjent. Bywa bowiem tak, że chociaż strach jest najczęstszą przyczyną problemów, to nierzadko się zdarza, iż pacjenci nawet o nim nie wspominają. Fakt istnienia strachu może się ujawnić dopiero w trakcie analizy zachowania. Od pomyślnego przeprowadzenia tej procedury zależy więc skuteczność całej terapii. Autorzy prezentują złożone problemy analizy zachowania w przypadku zaburzeń, których geneza nie jest jasna i trzeba do niej docierać stopniowo. Przytoczone - w dosłownym brzmieniu - zapisy wywiadów stanowią dobrą ilustrację sposobu, w jaki należy przystępować do analizy zachowania.

Cały rozdział dziewiąty poświęcony jest analizie i terapii kilku złożonych przypadków. Ich prezentacja pozwala zrozumieć ogromną rolę analizy zachowania w terapii behawioralnej. Dzięki niej w każdym z tych skomplikowanych przypadków wyłania się struktura lęku i propozycje sposobów jego przezwyciężania. Struktura lęku często nie wynika ze wstępnego przedstawienia problemu przez pacjenta.

Ostatni rozdział ma formę zbioru pytań i odpowiedzi. Wyłania się z nich spójny obraz terapii behawioralnej na tle innych metod leczenia. Czytelnik dowiaduje się, że terapia behawioralna jest o wiele skuteczniejsza od innych, szeroko stosowanych form terapii. Autorzy krytykują terapię psychoanalityczną i poznawczą. Odpierają także zarzuty stawiane powszechnie metodzie behawioralnej. Ich zdaniem nadaje się ona nie tylko do terapii problemów "powierzchniowych", można bowiem przy jej użyciu zmieniać także tę część osobowości, która stanowi sumę nawyków danej osoby. Efekty terapii behawioralnej są trwałe i głębokie, nie występuje zastępowanie symptomów ani ich nawroty. Może być stosowana nie tylko do prostych, dobrze określonych przypadków, ale i do problemów złożonych. Nie jest też terapią mechaniczną, bezosobową, czy wręcz "okrutną". Autorzy dostrzegają jednak również jej ograniczenia: ze względu na stosowane procedury może być wykorzystywana tylko do problemów powstałych w wyniku uczenia się. Wśród szans, jakie niesie ze sobą ten rodzaj terapii, wymieniają: zapobieganie lękowi, zanim będzie miał szansę ujawnić się oraz możliwość zmiany subtelnych cech osobowości, nie wymagających leczenia.

Oceniając omawianą książkę, należy podkreślić jej jasny język, który czyni z niej pozycję dostępną nie tylko dla specjalistów, zajmujących się na co dzień z terapią. Jest głownie zasługa Davida Wolpego, którego zadaniem - jako uznanego dramatopisarza - było jasne i klarowne przedstawienie idei ojca, bez niepotrzebnego odwoływania się do fachowych terminów. Ponadto na jasność wywodu z pewnością wpłynęło dobre tłumaczenie. O przejrzystości książki zadecydowały też liczne, interesujące przykłady i opisy przypadków pochodzące z bogatej praktyki klinicznej Josepha Wolpego. Mimo że poszczególne rozdziały dotyczą zupełnie odmiennych zagadnień, to jednak treści w nich zawarte są ze sobą powiązane, dzięki czemu książka tworzy spójną całość.

Jeśli chodzi o zawartość merytoryczną publikacji, trzeba stwierdzić, że przekonująco przedstawiono w niej argumenty przemawiające za wartością terapii behawioralnej. Są to niewątpliwie: jej prostota, eksperymentalna geneza, skuteczność i trwałość rezultatów przy stosunkowo krótkim czasie leczenia. O dużej wartości książki stanowi także fakt, że Autorzy nie ograniczyli się do przedstawienia poszczególnych metod terapii behawioralnej, lecz zaprezentowali również ich podstawy teoretyczne i empiryczne. Czytelnik łatwo dostrzega, w jaki sposób poszczególne założenia teoretyczne oraz dane empiryczne, głównie z badań nad zwierzętami, wykorzystywane są w praktyce terapeutycznej.

Podsumowując, należy stwierdzić, że "Wolni od lęku..." jest po prostu dobrą książką - zarówno pod względem merytorycznym, jak i literackim. Czyta się ją z przyjemnością, zyskując przy tym znaczną porcję wiedzy opartej na solidnych podstawach empirycznych. Warta jest więc polecenia nie tylko specjalistom w dziedzinie terapii, ale i wszystkim tym, którzy chcą się czegoś dowiedzieć o możliwości leczenia lęku. Wyrazy uznania nale4żą się, o czym już wspomniałem, tłumaczce; należą się one także wydawcy - za staranną edycję i opatrzenie książki indeksami, rzeczowym i osobowym, dzięki czemu czytelnik szybko może odszukać interesujące go informacje.

Przemysław Bąbel

Instytut Psychologii Uniwersytetu Jagielloński

powrót